No, od czegoś trzeba zacząć...
Krótko: To historia z gry L2 na serwerze Dragon-Network. Nie spodziewaj się niczego poważnego.
Zaczynajmy...
Krasnal o imieniu(nicku?) tojamatole. Ten nick nie był nadany z jakichś szczególnych powodów - napisałem to, co jako pierwsze przyszło mi do głowy: "Co odpowiem, gdy ktoś zapyta kim jestem?". I tak już zostało. Dziwnym trafem, najdłużej grałem tymi postaciami, które miały właśnie takie "znikąd" nicki. Drugi przykład to "type" - postać, którą grałem jak dotąd na Infinity(jeden z serv. Dragona) najdłużej. A nick? Ot tak - nie wiedziałem, co wpisać, to wpisałem angielski odpowiednik słowa "wpisz" xD.
Dobra, starczy tego. Dzisiaj piszę o wczorajszym dniu. Pobiliśmy trochę z Makakiem(BD) na mahumach. W sumie najciekawszym epizodem było nasze rozmyślanie na temat tych, co to obok nas bili: Czy to boty, czy jednak prawdziwi gracze? Na nieszczęście odpowiedzieli na moją wiadomość, więc nic nie wyszło z PK(albo, inaczej: BK, czyli botkill... dobra nazwa?).
Wyleciały mi ze łba te najśmieszniejsze fragmenty gadaniny podczas bicia, ale to się nadrobi jutro. Albo dzisiaj wieczorem, jak będę miał ochotę ;). Wystarczy tylko wspomnieć, że po skończeniu farmienia i zejściu z gry nie minęło pięć minut, a mości Zobi pisze na gg, czy "gramy coś?". Nie ma to jak wyczucie czasu :D
Do następnego!
Zielony
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz