Po zalogowaniu się zadziałały Prawa Murphy'ego i oczywiście po minucie gry, kiedy to piksele jeszcze szukają swoich miejsc na ekranie, nuty tła muzycznego zakłóca słynne, wielokrotne "łi". Znaczy, ktoś na gg napisał.
Sądząc po ilości owych "łi", uznałem, że to na pewno zobi. Rzeczywiście! Pytał, czy bym nie zagrał.
Pomijając szczegóły...
Party, itp.
Gramy. Pyta, gdzie idziemy. To piszę: kasa czy exp? Kasa. To na mahumy(takie futrzaste kasonabijki). Po paru chwilach zmagań wpadłem na pomysł, żeby iść na spoila(czyt. szperanie w zwłokach/ścierwach zabitych mobów w poszukiwaniu materiałów) do Giant's Cave(Jaskinia Gigantów... oczywiście, że po ęgilsku lepiej brzmi ;).
Takoż(musiałem, sorry ;) wyruszyliśmy.
Nie minęło jednak dwadzieścia minut bezczeszczenia martwego mięcha, kiedy otrzymuję petycję od mości zobiego: "29k expa, a lejemy długo jednego... mało!". Nie dało nic tłumaczenie, że tym razem jesteśmy tu nie po level, tylko po ciekawe maty ze spoila. Po kilkukrotnym przypomnieniu, żeby nie chrzanił, tylko moby ściągał, dał jednak za wygraną i uciekł na swój spot, żeby dobić lvl.
Nie ma to jak gra tylko dla lvlu, nie? xD
Potem dołączył niejaki Makak ze swoimi tańcami. Nadszedł temat klanu, do którego mieliśmy wejść, a który to ja proponowałem jako dobry, polski klan, który chętnie przyjmie oprócz mnie paru kolegów.
Coby dużo nie pisać po próżnicy, napiszę tylko, że panowie z mienionego klanu uznali, że tego dnia będą niemili i odmówią przyjęcia. A co, raz się żyje, nie? :D Co z tego, że parę dni wcześniej byli bardzo otwarci na nowe twarze(err.. chary?). Oczywiście, nie będę wymieniał nazwy klanu, bo jakiekolwiek trzymanie się zemsty czy innych prób udowodnienia wszystkim swojej idealności jest mi nie tyle obce, ile po prostu porównywalne z piciem trucizny w nadziei, że zrani ona kogoś innego.
Tak czy inaczej, stoimy w Rune, a klanu nie ma. Jako że i tak zwykle gramy ze sobą, nie wywarło to na nas specjalnego wrażenia i poszliśmy coś ubić. A że ze średnim tym razem rezultatem(eksperymenty...), to już inna sprawa.
Do następnego!
Zielony
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz